Jedną z najdziwniejszych rzeczy z jakimi możemy się spotkać w Irlandii jest fakt, iż rachunki za telefon, czy za gaz są dla Irlandczyków ważniejszym potwierdzeniem adresu, niż np. irlandzkie prawo jazdy.
W Irlandii nie są wydawane dowody osobiste, a w paszportach nie ma wpisywanego adresu. Wzięło się to stąd, iż irlandzkie prawo nie zakłada obowiązku meldunkowego, tak więc de facto żaden z obywateli tego kraju nie ma stałego, oficjalnego adresu zamieszkania. Jedynym irlandzkim dokumentem zawierającym zdjęcie obywatela i jego adres jest prawo jazdy. Niestety dokument ten nie jest traktowany jako potwierdzenie adresu zamieszkania, gdyż nie ma obowiązku jego wymiany w przypadku zmiany miejsca zamieszkania. Pojawia się więc problem w jaki sposób potwierdzić fakt zamieszkiwania pod wskazanym adresem skoro nie ma oficjalnego dokumentu potwierdzającego fakt zamieszkiwania. Irlandczycy rozwiązali ten problem poprzez nadanie korespondencji statusu dokumentu potwierdzającego adres zamieszkania. Wyszli bowiem z założenia, że skoro korespondencja została odebrana przez daną osobę (posiadającą jakikolwiek dokument ze zdjęciem i imieniem i nazwiskiem), to adres zawarty na korespondencji urzędowej jest aktualnym adresem zamieszkania. A więc mamy w Irlandii sytuację, w której rachunek telefoniczny czy wyciąg z banku jest oficjalnym potwierdzeniem adresu. Dla nas Polaków może się to wydawać dziwne (zresztą jak wiele innych dziwnych - dla przyjeżdżających na wyspy osób - rzeczy), ale dla Irlandczyków jest to stan normalny i nikt nawet nie myśli poważnie o wprowadzeniu rzeczywistych irlandzkich dowodów osobistych.